MAG to gra, o której zaczęło być głośno już dobre dwa lata temu. Twórcy gry – Zipper Interactive – mówili o bitwach w skalach, które dotąd były poza granicami ludzkich możliwości, jeżeli chodzi o rozrywkę elektroniczną. 256 graczy na jednym serwerze przepełnionym pojazdami, wybuchami i celami do zniszczenia to coś, co mimowolnie działało na wyobraźnię. W praktyce wyszło nieco inaczej.
Pierwsze chwile spędzone z grą
MAG to jak błądzenie z Alicją z Krainy Czarów po zaczarowanym lesie. Nie wiadomo co gdzie jest, ani tym bardziej, gdzie my sami się znajdujemy. Na samym początku rozgrywki jesteśmy witani krótkim intrem, które w największym skrócie pokazuje nam dostępne w grze frakcje – nowoczesny Raven (zachodnia Europa), buntowniczy S.V.E.R. (Rosja i Azja) oraz nastawiony militarystycznie do życia Valor (północna i południowa Ameryka oraz… Wielka Brytania). Zaraz po tym lądujemy w menu. W tle pobrzmiewają ostre kawałki przywodzące bardziej na myśl niektóre gry z serii Guitar Hero niż grę FPS. Gdy tylko oswoimy się z chaotycznym menu, mamy do wyboru jedną z trzech frakcji. Obok każdej mamy powypisywane 2-3 zdania, które w wielkim skrócie opisują do jakiej armii będziemy się wcielać. Po jej wyborze klamka zapada – nie dostaniemy już więcej możliwości powrotu do poprzedniego menu ani wyboru innej grupy (chyba, że skasujemy obecną postać). Czas zacząć zabawę.
 |
| KLIKNIJ BY POWIĘKSZYĆ ZDJĘCIE |
Trzeba przyznać, że
MAG broni się jednym oryginalnym pomysłem w momencie tworzenia postaci. Mamy do wyboru nie tylko jedną z wielu głów naszego wojaka. Dostajemy także możliwość doboru jego głosu! Jest to o tyle ciekawa sprawa, iż gra pojawiła się zarówno w polskiej jak angielskiej wersji językowej, dzięki czemu rodzimi gracze mogą cieszyć się polskimi głosami. Przyjemny dodatek, biorąc pod uwagę multiplayer’owy wydźwięk gry.
Po stworzeniu postaci lądujemy w kolejnym menu. Stąd możemy wyruszyć na nasze pierwsze bitewne wojaże jak i dobrać odpowiedni ekwipunek dla naszego żołnierza. Sprawa inwentarza postaci i dobierania jej broni jest dosyć uboga – można zmienić mundur naszego szeregowego, ale zmiana broni sprowadza się do trzech pukawek i ich ulepszeń. W trakcie gry, za punkty doświadczenia będziemy mogli kupić nieco więcej sprzętu, ale nigdy nie będą to liczby porównywalne do innych FPSów. Tak więc pod względem ilości broni
MAG leży, nadrabia je jednak możliwością ich ulepszenia.
Pierwsze misje, na które wyruszymy to najzwyklejszy team deathmatch, w którym walczymy przeciwko naszej własnej frakcji by poznać tajniki gry. Kolejnym trybem jest sabotaż, w którym 64 graczy atakuje lub broni kluczowych trzech punktów na mapie. Tryb ten jest o tyle ciekawy, że postawiony jest na kwestię taktyczną rozgrywki, dzięki czemu ośmioosobowe drużyny, na które podzieleni są gracze, muszą komunikować się ze sobą i kombinować jak obejść wrogie pozycje. Muszę przyznać, że jest to jeden z lepszych trybów w
MAGu i powinien być – moim zdaniem – znacznie bardziej rozwinięty.
Po osiągnięciu 10. poziomu doświadczenia uzyskamy możliwość gry w kolejne tryby, którymi są zdobycie/obrona pojazdu oraz dominacja. W pierwszym 128 graczy walczy o pojazdy, których jedna drużyna broni, druga zaś atakuje. Mapy osiągają tutaj niebotyczne wielkości, zaś rozmieszczone tu i ówdzie działka przeciwlotnicze oraz wielkie baterie dział urozmaicają rozgrywkę. Co ciekawe, pomimo wszechobecnego chaosu, gracze odnajdują się na mapach i szybko znajdują kluczowe pozycje. Dzieje się tak niewątpliwie dzięki bardzo intuicyjnej mapie i prostemu w użyciu dowodzeniu oddziałem oraz plutonem, o czym zaraz wspomnę. Ostatni z obecnych w grze trybów – dominacja – to coś, na co czekali wszyscy fani multiplayer’owych zmagań. 256 graczy na jednym serwerze atakuje bądź broni wielkiej rafinerii otoczonej bunkrami, działami i wszelkiej maści stacjami radiowymi. Zabawy przy tym co nie miara, ale – niestety – także i błędów. I tutaj
MAG zaczyna kuleć.
 |
| KLIKNIJ BY POWIĘKSZYĆ ZDJĘCIE |
Podstawowym miernikiem jakiejkolwiek gry w trybie multiplayer jest jej przystępność.
MAG niestety takowej nie oferuje – tryb treningowy jest zbyt ubogi, by wprowadzić na pole bitwy a każdy, początkujący nawet FPS-owiec wie jak się chodzi i strzela. Poza tymi dwoma rzeczami, trening nie oferuje niczego nowego – nie uczy podstaw zachowywania się na polu bitwy, jeżdżenia pojazdami ani tym bardziej dowodzenia oddziałem. Każdy gracz będzie musiał na własną rękę „przeżyć” w świecie
MAGa ucząc się od nieprzychylnych mu graczy z drużyny. Problem z tymi „współbraćmi” należącymi do jednej frakcji tkwi w tym, że są oni w głównej mierze zapatrzeni na punkty doświadczenia, które zdobywa się w trakcie rozgrywki. Ponadto, jeżeli nie spodobacie się swoim kolegom z drużyny jako początkujący dowódcy to zamiast pomocy dostaniecie… Głosowanie, w którym będą się oni starali wykluczyć Was z drużyny! Powiem szczerze, że tak nieprzychylnych zachowań względem graczy jeszcze nie uświadczyłem w żadnej grze multiplayer’owej.