Jaka jest obecnie najbardziej rozpoznawana marka na rynku FPSów? Oczywiście Call of Duty stworzona przez studio Infinity Ward. Jednak nie zawsze tak było. Nie wiem, czy pamiętacie, ale kiedyś palma pierwszeństwa należała do Electronic Arts i jej Medal of Honor. Niestety już od dawna, mimo lepszych bądź gorszych prób, MoH pozostaje daleko w tyle. Mimo to bojowy duch nie upada i Elektronicy po raz kolejny szykują kontruderzenie, które ma szansę poważnie zaszkodzić pozycji CoD.
 |
| KLIKNIJ BY POWIĘKSZYĆ ZDJĘCIE |
Producent i wydawca są tak pewni swego, że wybrali bezpośredni kurs kolizyjny. Premiera najnowszego
Medal of Honor zaplanowana została na jesień, w okolicach listopada, czyli dokładnie wtedy, kiedy pojawi się nowy Call of Duty. Na pierwszy rzut oka może się to wydawać szaleństwem, jednak kiedy bliżej spojrzymy na sprawę okaże się, że jest to dobrze przemyślane posunięcie. Po pierwsze dlatego, że wygląda na to, iż nowy tytuł w serii może mieć naprawdę coś do zaoferowania. Po drugie, konkurencja raczej marna będzie, bo nowy CoD jest robiony przez całkowicie inną ekipę, nie przez Infinity Ward. Po trzecie, kiedy czytam zapowiedzi i oglądam trailery odnoszę nieodparte wrażenie, że EA Games czerpie całymi garściami z dzieła konkurencji, czego bynajmniej nie uważam za wadę, wszak trzeba wzorować się na najlepszych, dopóki nie zaczniemy mieć do czynienia z plagiatem.
 |
| KLIKNIJ BY POWIĘKSZYĆ ZDJĘCIE |
Wzorem gry wydanej przez Activision, Electronic Arts opuszcza okres II Wojny Światowej i przenosi się w czasy współczesne, dokładnie do Afganistanu, w którym toczy się aktualnie wojna. Twórcy zdecydowali się na ten kraj, gdyż według nich wbrew pozorom jest on bardzo różnorodny i znaleźli w nim wszystko co jest potrzebne, zarówno tereny pustynne, zalesione, jak i zaśnieżone górskie szczyty. Co więcej, magnetyzm tego miejsca działa przede wszystkim dlatego, że opowiada o konflikcie, który rzeczywiście ma miejsce. Dodatkowo, mimo swojego stosunkowo niewielkiego obszaru, Afganistan jest to kraj, na którym tępią sobie zęby największe mocarstwa. Nie udało się go zdobyć zarówno potężnemu ZSRR, nie udaje się także dzisiaj koalicji kilku państw.
Innym podobieństwem do Modern Warfare 2 będzie samo przedstawienie akcji, która będzie opowiadana niezwykle dynamicznie, z perspektywy kilku bohaterów. Podobnie jak w dziele Infinity Ward, gracz nie będzie miał chwili wytchnienia lecz będzie w ciągłym ruchu przemierzając kolejne obszary i wykonując zadania. Dostępne obecnie trailery ewidentnie ukazują podobieństwo tych dwóch tytułów.
 |
| KLIKNIJ BY POWIĘKSZYĆ ZDJĘCIE |
Jednak będą także rzeczy, które zdecydowanie odróżnią obie gry. Przede wszystkim
Medal of Honor nie będzie osadzony „w niedalekiej przyszłości” tylko w czasach obecnych. Wszystko co zobaczymy w czasie naszej przygody będzie mocno związane z realiami, sprzęt, pojazdy, lokacje. Żadnych udziwnień w postaci super nowoczesnego sprzętu z przyszłości.