Sniper: Ghost Warrior to gra, która miała potencjał by stać się światowym hitem na miarę gier pokroju Call of Duty: Modern Warfare 2 czy Battlefield: Bad Company 2. Miała, ponieważ produkt polskiej grupy City Interactive nie został wystarczająco dopieszczony. Czy mimo to warto w niego zagrać?
Odpowiedź na postawione pytanie jest jednoznaczna: niewątpliwie tak. City Interactive zajmowało się do tej pory produktami, które nie były szczególnie ambitnymi projektami. Większość gier tworzonych przez studio jest powszechnie przez graczy nazywane „podpierdółkami” i ciężko się z tym nie zgodzić – gry pokroju Terrorist Takedown czy Mortyr III to przykłady tytułów, o których staralibyśmy się jak najszybciej zapomnieć, a nie do nich powracać. Inaczej wygląda sprawa ze
Sniper: Ghost Warrior. Produkcja oprócz komputerów osobistych (na które do tej pory City Interactive tworzyło swoje gry) pojawiła się także na Xboksie 360 i była wyczekiwana przez tysiące ludzi na całym świecie. Największe serwisy związane z grami reklamowały ją jako nowy shooter, który po raz pierwszy odda realizm rozgrywki bycia snajperem. W gruncie rzeczy cel ten został osiągnięty.
 |
| KLIKNIJ BY POWIĘKSZYĆ ZDJĘCIE |
W
Sniper: Ghost Warrior wcielamy się w postać tytułowego snajpera, który ma za zadanie obalić rządy dyktatora małej wyspy ulokowanej gdzieś w Ameryce Południowej. Jak to często z reżimami bywa, będzie tu mnóstwo wrogów i przeszkód, na które natrafi gracz. Tyle o samej historii. Nie jest ona zbytnio rozbudowana, a do poziomu adrenaliny, do której przyzwyczaił nas Battlefield i seria Call of Duty jeszcze mu daleko. Bohater jest mało interesujący i gracz ani razu nie będzie miał uczucia, że może się z nim utożsamiać. Ot, kolejny bohater taniego filmu (czy raczej gry) klasy B.
Rozgrywka w
Sniper: Ghost Warrior to coś innego do czego do tej pory zdążyliśmy przywyknąć. W większości misji posługiwać się będziemy karabinem snajperskim, ale nie wystarczy wstrzymać oddech i oddać strzał do przeciwnika. W zależności od wybranego poziomu trudności, będziemy musieli zmagać się z takimi przeciwnościami losu jak wiatr, odległość od celu, a także… Zmęczenie bohatera! Trzeba przyznać, że wyższe poziomy trudności to nie lada sztuka, nawet dla strzelankowych fanów. Oprócz sekcji snajperskich przyjmiemy tutaj rolę obserwatora wyznaczającego cele dla naszego towarzysza podróży oraz weźmiemy udział w regularnych starciach, w których wykorzystamy karabin maszynowy. Takie zróżnicowanie misji to ogromny plus tej produkcji – fani snajperskiego rzemiosła będą czuli się jak w domu, zaś ci, którzy nie do końca za takim żywotem przepadają, będą mieli misje nieco bardziej napakowane akcją.
Sniper: Ghost Warrior nie jest tytułem krótkim i to jego kolejna zaleta. Całość składa się z szesnastu misji, co w rezultacie da 8-10 godzin zabawy, co jest porządnym czasem jak na tego typu produkcję. Dodatkowo wyższe poziomy trudności mogą przedłużyć zabawę, dzięki temu, że rozgrywka w nich jest znacznie bardziej realistyczna.
 |
| KLIKNIJ BY POWIĘKSZYĆ ZDJĘCIE |
Realizm realizmem, ale panowie z City Interactive z niektórymi kwestiami pozostali nadal na poziomie produkcji pokroju Mortyr III. W
Sniper: Ghost Warrior znów ujrzymy – od dawna niewidziany w shooterach – „licznikowe” życie naszego bohatera. Był to jeden z elementów gry, który nie przypadł mi do gustu w trakcie rozgrywki, która nastawiona była na realizm działań snajpera. Na tym niestety się nie skończyło. Kolejną rzeczą, która stanowi duży minus w
Sniper: Ghost Warrior to element skradania się. Jak zapewne wiecie, życie snajpera to siedzenie godzinami w krzakach i wyczekiwanie na odpowiedni moment by oddać strzał. Nieraz więc będziemy musieli ukrywać się na tropikalnej wyspie, by pozostać niezauważonym i powystrzelać naszych przeciwników. Niestety, czasami zdarza się tak, że ni z tego, ni z owego przeciwnicy obróceni do nas plecami zaczynają strzelać przed siebie, a ich strzały automatycznie kierują się w naszą stronę! Nie są to – niestety – sytuacje sporadyczne. W trakcie gry miałem kilkadziesiąt takich „nieprzyjemności”, które kończyły się automatycznym zgonem głównego bohatera. Na domiar złego gra jest niezwykle zbuggowana i czasem zdarzają się sytuacje, w których jesteśmy w kryjówce, wydającej się być w pełni bezpieczną, gdzie nic nie powinno się nam stać ale z tego czy innego powodu nasza postać i tak ginie, bo wrogowie zobaczyli go przez ściany kilku sąsiednich budynków. Dodatkowo nasi słabo rozgarnięci oponenci będą często powodem do powtórzenia danej misji, ponieważ nagle w trakcie zabawy się „zawieszą” i staną się kompletnie nieczuli na nasze strzały i ciosy. Błędów tego typu jest mnóstwo i nawet wypuszczenie kilku łatek do gry nic nie zmieni. Żeby odwrócić wszystkie szkody, które uczyniło City Interactive w
Sniper: Ghost Warrior trzeba by było wydać ją na nowo w edycji „spatchowanej” z przynajmniej dwudziestoma poprawkami.
Pod względem audio-wizualnym
Sniper: Ghost Warrior wypada już dużo lepiej. Gra śmiga na silniku Chrome Engine 4, który został tutaj wykorzystany w stu procentach. Ogromne tereny, rozciągające się po horyzont to coś na czym warto zawiesić dłużej oko. Dodatkowo niezwykle efektowne spowolnienie czasu, w którym kamera podąża za sunącym powoli w powietrzu pociskiem to majstersztyk w najczystszej postaci. Gra wygląda znacznie lepiej niż ostatnia produkcja wykorzystująca Chrome Engine, którą był Call of Juarez: Więzy Krwi. W głośnikach przygrywać nam będzie niezła muzyka stanowiąca powód do dalszej gry, zaś odgłosy otoczenia to coś do czego nie sposób się przyczepić. Audio-wizualnie City Interactive spisało się na medal i zaprezentowało najwyższy światowy poziom.
 |
| KLIKNIJ BY POWIĘKSZYĆ ZDJĘCIE |
Zanim przejdę do podsumowania, wspomnę jeszcze o trybie multiplayer. Daje on możliwość zabawy do 12 graczy na serwerze, gdzie każdy korzysta ze swojej snajperki. Nie myślcie jednak, że gra opiera się na kilkunastu snajperach, którzy ukrywają się w krzakach i strzelają do siebie. Wykorzystany w grze radar zdradza kierunek, z którego został oddany najbliższy strzał, dzięki czemu nikt nie pozostaje bezpieczny w jednym miejscu. Mobilność i szybkość reakcji to zdecydowanie atuty multiplayera w
Sniper: Ghost Warrior, ale jest on tylko małym dodatkiem do całości gry. Nie zdominuje ani nie zdeklasuje on najlepszych shooterów na rynku, ale może wprowadzić miłą odmianę od bezsensownego biegania z karabinem po ogromnych mapach.
Podsumowując,
Sniper: Ghost Warrior to gra, która miała potencjał stać się wielkim światowym hitem, a tak pozostaje tylko shooterem godnym uwagi. Część innowacji, które wprowadziło City Interactive z pewnością zostanie podłapane przez zachodnich deweloperów i wykorzystane w ich najnowszych produkcjach. Jest to powód do dumy, ale cała reszta gry już taka dobra nie jest. Mnóstwo błędów i niedociągnięć to bolączka, która będzie cały czas wisieć nad
Sniper: Ghost Warriori nie będzie ona w żaden sposób możliwa do całkowitego przeskoczenia. Średni tryb multiplayer zabierze góra godzinę dodatkowego czasu, a trudniejsze poziomy zarezerwowane są tylko dla prawdziwych zawodowców. Pomimo tego wszystkiego warto jest sięgnąć po najnowszy produkt City Interactive, ponieważ to jedna z lepszych polskich gier od lat i krok w stronę zachodniego rynku, na który Polacy mogą z dumą wchodzić.
 |
| KLIKNIJ BY POWIĘKSZYĆ ZDJĘCIE |
Plusy:
+ dosyć długa kampania (8-10 godzin zabawy)
+ przepiękna oprawa audio-wizualna
+ realizm rozgrywki na wyższych poziomach trudności
+ nie nudzi
+ ciekawy, aczkolwiek mało rozbudowany multiplayer
Minusy:
- błędy, błędy i jeszcze raz błędy
- nieobliczalna Sztuczna Inteligencja wrogów
- słaba i monotonna kampania