Witam po dość dłuższej przerwie od pisania oraz od kina. Na początku chciałbym przeprosić za taki stan rzeczy – oczywiście, obiecuję poprawę. Przecież tych premier kinowych w ostatnim czasie było tyle, że nic tylko z kina nie wychodzić. Dla kogoś z grubszym portfelem taki maratonik po premierach może być całkiem ciekawym pomysłem. Ja jednak jestem fanem wyboru filmu na jeden dzień, a niekiedy na tydzień. Szczególnie, kiedy czasu mało a na głowie dość dużo spraw do uporządkowania. Zostawmy jednak codzienną szarość za sobą i przejdźmy do tego, co jest najbardziej smakowite.
 |
| KLIKNIJ BY POWIĘKSZYĆ ZDJĘCIE |
Na pewno, niejednokrotnie mieliście do czynienia ze znanym stwierdzeniem „odprawiony z kwitkiem”. Ja osobiście parę razy zostałem odprawiony z kwitkiem. Bynajmniej nie chodzi o kasę biletową w kinie a pewne życiowe aspekty. Aspekty, o których nie rozmawiamy, nie zastanawiamy się nad nimi. Przecież każdy z nas wyznaje inne zasady – do łamania – inną filozofię życiową, każdy każdego będzie chciał ustawiać na siłę pod siebie – nie ma to jak obiektywne spojrzenie na życie. W tym miejscu mógłbym napisać, że nie jedna osoba jest w wielkim błędzie i mogę to udowodnić dzięki mojej nieomylnej logice. Problem w tym, że każdy będzie chciał ją obalić i każdy, znajdzie dziesięć różnych powodów, dla których jego logika postępowania ma większą rację bytu niż moja. Sądziłem, że tak jest do tej pory. Każdy dla siebie jest najmądrzejszy na Świecie – każdego osobiście możemy niejednokrotnie odprawić z kwitkiem, tylko tak na zwykły rozum, czy to robimy? Czy coś z tego mamy?, Czy czujemy w tym jakiś sens?, Czy daje nam to przyjemność? Skąd tyle pytań?
Nie sądziłem, że trwający niespełna 110 minut film, który miał być dla mnie czystą rozrywką i odskocznią od całości szarego życia nagle rzuci mi cień na te wszystkie teorie i pytania. Przecież sami siebie odprawiamy z kwitkiem. Szkoda tylko, że niestety nie jesteśmy w stanie tego dostrzec. Filmem, który zburzył mój poukładany pogląd w tych sprawach to
W Chmurach.
Bohaterem całej historii jest niejaki Ryan Bingham (George Clooney). Specjalizujący się głównie w zwalnianiu ludzi z pracy, większość swojego czasu spędza właśnie w tytułowych chmurach. Od lotu do lotu – od samolotu do samolotu. Problemem jest to, że podobnie jak ja nie za bardzo lubi zmiany w życiu, działa według harmonogramu, jest dość twardy dla ludzi. Nie przejmuje się swoim mieszkaniem, które jest zwyczajnie puste a nawet rodziną, dla której jest właściwie duchem. Wszystko lega w gruzach – nie dosłownie – kiedy poznaje niejaką Alex (Vera Farmiga), oraz kiedy jego przełożeni w pracy zaczynają obierać nowy kierunek w działaniu.
 |
| KLIKNIJ BY POWIĘKSZYĆ ZDJĘCIE |
Muszę filmowi oddać pewną sprawiedliwość; nie tylko wznosi na pewne intelektualne życiowe aspekty, co raczej w tego typu produkcjach jest rzadkie a z drugiej strony jest bardzo zgrabną rozrywką z ciekawą historią w tle. W tym miejscu zwykle opisywałem aktorów, ich grę, muzykę oraz inne rzeczy, dość typowe dla recenzji. Tutaj się powstrzymam. Na język cisną mi się same pozytywy tej produkcji, która jest ekranowym Newsweek’iem a sama akcja, której świadkami jesteśmy, jest jak strony danego wydania, które czytamy. Bohaterowie muszą dokonywać trudnych decyzji, często skomplikowanych i niezrozumiałych dla nich samych. Każdy chce i wierzy, że to, co robią ma sens i jest dobre nie patrząc na drugą stronę medalu. Nikt za nikogo odpowiadać nie będzie.
Dlaczego zatem
W Chmurac zburzył moje poukładane poglądy?! Zastanówmy się, kto z nas nie chciałby zostawić wszystkiergo za sobą, i gdzieś odlecieć daleko. Latać z punktu A do punktu B, nie patrząc na nic. Tego właśnie trzyma się Ryan Bingham, kiedy wręcza pracownikowi wypowiedzenie do rąk, łagodnie tłumacząc to tym, że pozwala mu stanąć na nogi, wziąć drugi oddech. W oczach szarej jednostki, która przepracowała 20 lat w jakiejś korporacji jest to przysłowiowe „odprawienie z kwitkiem”. Chociaż ja nigdy osobiście nigdy żadnego kwitku nie dostałem. A Wy?
Chcąc nie chcąc, musimy przyznać rację, że niestety nawet dla siebie nie jesteśmy prawdziwie szczerzy, a co dopiero być dla kogoś naprawdę szczerym i powiedzieć komuś wszystko bez ogródek. Zawsze znajdzie się jakiś powód na „NIE”
 |
| KLIKNIJ BY POWIĘKSZYĆ ZDJĘCIE |
A może
W Chmurach miało być lekiem na ludzkie rozterki, problemy samotności, nieszczerości?! W mojej ocenie – nie. Zresztą na to leku nie ma i mimo, że film nie jest w żadnym stopniu ani polityczny, a nie ma żadnych aluzji do kryzysu na Świecie to ostateczną odpowiedź musimy dać sobie sami. Lepiej abyśmy wiedzieli, w którą stronę chcemy lecieć.
Na taki film czekałem długo; brawa dla jego twórców – oby więcej takich obrazów się zdarzało jak ten. Polecam do oglądania i lekkiej refleksji.
Do zobaczenia Na Ziemi:)