Kiedy powstawał
Diablo nie podejrzewano nawet jaki to będzie miało wpływ na rynek gier komputerowych. Rozpoczęła się era hack'n'slash, która trwa do dziś. Nawiasem mówiąc, to dość interesujące zjawisko, tak prosty pomysł tylu ma wielbicieli. Ale nie o tym ma być mowa, to jest może temat na jakiś felieton ale nie na recenzję. Po
Diable zaczęły powstawać kolejne gry z tego gatunku, jednak tylko nieliczne spośród nich zostały zauważone i na dłużej zapadają w pamięć. Możemy tutaj przytoczyć oczywiście
Diablo 2, serię
Dungeon Siege, Divine Divinity oraz
Titan Quest. Teraz do tego panteonu usiłuje dołączyć
Loki. Czy mu się to uda? Ma szansę ale...
 |
| KLIKNIJ BY POWIĘKSZYĆ ZDJĘCIE |
Z bogami jak wiadomo bywa różnie. Raz uznawani są za dobrych innym razem za złych. Wszystko zależy od kierunku koniunktury na tym boskim rynku. Tak też było w przypadku Seta, egipskiego boga pustyń, burz i całego Egiptu. Wszyscy czcili go jako obrońcę i patrona. Niestety w pewnym momencie, nie wiadomo dlaczego, może dlatego że zabił własnego brata, Ozyrysa, przestał on się ludziom podobać. Mniejsza o powód. Ostatecznie zrobiono z niego tego najbardziej złego ze złych a na końcu pozbyto się go. Jednak Set to osobnik nie w ciemię bity i udaje mu się powrócić do świata żywych. Jak można się domyślać nie zamierza on w spokoju egzystować i uprawiać ogródka nad brzegiem Nilu. O nie! Zamiast tego, możliwe że motywem jest zemsta, zamierza poważnie namieszać gdzie się tylko da. A jako, że bóstwa nie znają granic miejsca i czasu daje się on we znaki nie tylko egipskim bogom. Narzekają na niego także przedstawiciele Olimpu, krajów skandynawskich a nawet Ameryki Środkowej. Każda władza postanawia wybrać swego bohater-a, -kę, którzy pomogą im się rozprawić z niewygodnym przeciwnikiem. Jak można się domyślać, teraz do akcji wkraczamy my.
Loki daje nam możliwość wyboru spośród czterech postaci, dwóch męskich i dwóch żeńskich. Dodatkowo są to dwie postacie parające się magią i dwie wyznające wyższość argumentu siły w dyskusjach. Ten początkowy wybór determinuje także w jakiej krainie rozpoczniemy swoją przygodę. Nie mamy tutaj narzuconej konkretnej kolejności. Kiedy ten etap mamy już za sobą przystępujemy do gry.
 |
| KLIKNIJ BY POWIĘKSZYĆ ZDJĘCIE |
Tytuł ten to przykład klasycznego hack'n'slasha. Autorzy nie wprowadzili do gatunku niczego co zrewolucjonizowałoby w jakikolwiek sposób rozgrywkę. Zmiany, które widzimy są tylko kosmetyczne a w większości gra korzysta ze znanych i dobrych schematów. Nie krytykuję za naśladownictwo. Przecież, jeżeli coś jest dobre to dlaczego tego nie wykorzystać? Poza tym sami przyznacie, że w tym gatunku już chyba wszystko wymyślono. Co można jeszcze zrobić? Zaproponować klikanie w prawy przycisk myszy palcem serdecznym pod kątem 32,5 stopnia by wykonać miażdżący atak? Bądźmy poważni. Powstające gry w tym gatunku siłą rzeczy muszą posługiwać się tym co już kiedyś było. Tak więc gra polega na kolejnym zaliczaniu questów, które z kolei polegają na zabijaniu co raz większej liczby przeciwników by na końcu każdej misji zmierzyć się z bossem, pokonać go i wykonać zadanie.