Batman to postać, która po raz pierwszy została zaprezentowana w komiksie Detective Comics #27 w 1939 roku! Postać Bruce’a Wayne’a, który w nocy przemienia się w człowieka-nietoperza, została wykreowana przez Boba Kane’a i do dnia dzisiejszego jest uznawana za najważniejszego super herosa komiksowego. O Batmanie powstało łącznie: kilkaset komiksów, siedem filmów (ósmy w drodze), kilkanaście animacji oraz 12 gier. Wraz z premierą filmu Mroczny Rycerz, do sklepów na zachodzie trafiła gra LEGO: Batman, która w prostej linii jest kolejnym klonem LEGO: Star Wars oraz wydanego nieco wcześniej LEGO: Indiana Jones. Czy to, aby na pewno tylko klon? Przeczytajcie recenzję, by się przekonać.
 |
| KLIKNIJ BY POWIĘKSZYĆ ZDJĘCIE |
Do dnia dzisiejszego pojawiły się trzy gry z serii
LEGO.
Star Wars przedstawiały fabułę nowej i starej trylogii filmowej George’a Lucasa (odpowiednio historię Anakina i Luke’a Skywalkerów).
Indiana Jones to klockowa adaptacja drugiej słynnej trylogii Lucasa o przygodach najpopularniejszego archeologa na świecie.
Batman natomiast, zapewne z racji ograniczeń licencji, przedstawia trzy nowe opowiadania, rozpoczynające się w tym samym momencie. Wszystko zaczyna się, gdy z więzienia uciekają wszyscy złoczyńcy z Jokerem, Pingwinem oraz Człowiekiem-Zagadką na czele. Każda z trzech grup ucieka w swoją stronę i rozpoczyna niszczenie Gotham City na własną rękę. Rzecz jasna Batman i Robin muszą ich powstrzymać. Ale właśnie - dlaczego? Czy zawsze dobro musi zwyciężyć? I to jest pierwsza zmiana w stosunku do wszystkich poprzednich części. Twórcy postanowili dać graczowi możliwość pogrania „ciemną stroną mocy” i doprowadzić do triumfu wszystkich złoczyńców. Opcja ta nie jest aktywna od początku (zmiany możemy dokonać dopiero po skończeniu pierwszego epizodu Batmana), lecz nie należy odbierać to jako wadę. Fabularnie wszystkie sześć epizodów (po trzy dla każdej strony, łącznie 30 map do przejścia) są ze sobą powiązane w najprostszy możliwy sposób: historie złoczyńców przedstawiają momenty na chwilę przed pojawieniem się Batmana.
Ilość bohaterów do wyboru jest przeogromna, lecz niestety wynika z tego jeden błąd: nie jesteśmy w stanie poznać tych postaci dłużej niż na jeden etap. Wyjątkami są tylko Batman z Robinem (całą kampanię dobra przechodzimy nimi) oraz Joker, Pingwin i Zagadka (po jednej kampanii złoczyńców). Resztę przestępców, takich jak Kobieta-Kot, Dwie Twarze, Strach na Wróble, Mr. Freeze, Killer Croc czy Trujący Bluszcz, gracz ma okazję poprowadzić tylko w jednym (czasami dwóch) etapach. Jest to stanowczo za mało, lecz jest to także zabieg celowy, gdyż jak w poprzednich częściach, ukończenie gry z wynikiem 100% wymaga przechodzenia każdego etapu po kilka razy. Jednak gracze, którzy skupią się tylko na obu kampaniach będą czuć pewien niedosyt szczególnie, że lista wrogów Batmana jest naprawdę imponująca. Ja jednak nie odnajduję w tym wady, ale wynika to z tego, że każdą z gier serii
LEGO przechodzę w całości, więc miałem więcej czasu na pogranie każdą ze stron.
Z racji, że dobro reprezentowane jest tylko przez dwie postacie, twórcy postanowili je nieco urozmaicić. Wprowadzili do gry możliwość zmiany kombinezonów w trakcie przechodzenia każdej lokacji (podobnie zresztą było w filmach). Zarówno Batman, jak i Robin, mają do dyspozycji (poza standardowym ubiorem) dodatkowe pancerze, a każdy z nich ma inne właściwości. Batman ze „zwykłego” może otrzymać możliwość latania lub rozstawiania bomb, dotykania rozgrzanych do czerwoności elementów oraz broń soniczną, rozbijającą szkło w drobny mak. Robin nie pozostaje daleko w tyle i poza klasycznym wdziankiem, otrzyma magnetyczne butki, dzięki którym będzie mógł chodzić po stalowych elementach; może także uruchamiać i sterować skomplikowanymi technologicznie (pomijam fakt, że z klocków ;)) urządzeniami; może także zbierać pozostawione na mapie klocki i przy pomocy specjalnej maszyny tworzyć nowe urządzenia. Według mnie ten nowy element w świecie gier
LEGO jest wystarczający, by dostatecznie zróżnicować zabawę.
 |
| KLIKNIJ BY POWIĘKSZYĆ ZDJĘCIE |
Podążając tropem
LEGO: Star Wars II twórcy wprowadzili także kilkanaście misji, w których nie poruszamy się postaciami, lecz sterujemy pojazdem. W tym miejscu fantazja producenta została puszczona na wysokie obroty i poza klasycznymi pojazdami jak bat-mobil, bat-samolot czy bat-łódką (oraz motorem, helikopterem i skuterem wodnym dla Robina), gracz będzie mógł zasiąść za sterami łodzi podwodnej Pingwina, helikopterem Jokera czy aeroplanem Stracha na Wróble. Warto także wspomnieć, że misje te nie są rzadkością, lecz każdy epizod ma swoją jedną misję „pojazdową”, które doskonale pozwalają oderwać się na chwilę od budowania/demontowania, strzelania i bicia pięściami. Ciekawym dodatkiem jest także batarang, czyli Batmanowy bumerang (oraz „robarang”, czyli bumerang dla Robina). Z początku nie wiadomo jak z niego skorzystać, lecz po zauważeniu, że wystarczy przytrzymać klawisz i wskazać przedmiot do zniszczenia (nawet kilka przedmiotów), jest już z górki.